.

  • 2011.jpg
  • 2012 IMG_1328.JPG
  • 2012 IMG_1335.JPG
  • serce1.jpg

Wspomnienia

Po raz pierwszy przygotowywałem taką imprezę. Wydawało mi się, ze mniej więcej wiem co i jak powinno być zrobione. Z czasem okazało się, że wiem raczej mniej niż więcej. W trakcie przygotowań wyszło setki spraw o których jakoś wcześniej nie pomyślałem. Uczyć sie trzeba było w biegu. Na dokładkę pogoda okazała się beznadziejna. Ani  śladu pięknej złotej polskiej jesieni. Przez wiele dni deszcz, pochmurno i przygnębiająco. Krótko mówiąc - jesień klasyczna. Prognozy równie mało optymistyczne. Dzwonią biegacze i pytają czy bieg się odbędzie, bo pogoda ma być kiepska. Odpowiadam że pogoda będzie dobra, bo mamy to już załatwione. Żartujemy przez telefon, bo co mam powiedzieć, jak nerwy mam napięte do ostatnich granic?!. Sobota, dzień biegu. Wstaję rano, a tu praktycznie ciemno. Ponure chmury zasłaniają całe niebo. Dziwne, ale właściwie  wcale nie jestem zdenerwowany. Zbieram się i mówię: Panie Jezu, ja jadę. A Ty rób jak uważasz że będzie dobrze.

Przyjeżdżam do Brzeska i tu spotykam już pierwszych biegaczy  z plecakami. Pada deszcz, ale wchodzę powoli w trans organizacyjny. Sporo trzeba improwizować. Biuro zawodów nie będzie na zewnątrz tak jak było wcześniej planowane. Trzeba je szybko zorganizować wewnątrz budynku Schroniska Młodzieżowego, które nas gości i jest naszą bazą. Organizujemy je w holu. To powoduje tłok, bo biegaczy stopniowo przybywa coraz więcej. Ale biegacze to rasa specyficzna. Nie jedno już widzieli i starają się być wyrozumiali. Dzięki wam za to kochani!

Dzwoni Kazimierz Brzyk – Przewodniczący Rady Powiatu i Prezes Okocimskiego Klubu Narciarskiego, współorganizatora biegu. Mówi, że na Internecie widać, że deszcz przestanie padać jakieś pół godziny po naszym planowanym starcie.  OK, w takim razie troszkę opóźnimy start! Odpowiadam mu – bo kurcze blade, nawet pogody nie potraficie porządnie uchwalić w tej waszej Radzie Powiatu! Do kitu z takim Przewodniczącym! Strażacy z OSP Brzesko, którzy będą zabezpieczać bieg, słyszą co mówię do telefonu i lekko się uśmiechają. Jest dobrze! Czuję jakby Ktoś nad nami czuwał. W tym momencie, mimo ciągłego biegania z kąta w kąt, jestem całkowicie spokojny. Dopiero na pół godziny przed startem, kurier przywozi dwie paczki z medalami. Otwieram – są, i faktycznie są bardzo ładne. Moje medale, którym poświęciłem tyle energii. Firma Kulej spisała się na medal z tymi medalami.

Witam biegaczy. Mówię im że deszcz przestanie padać i za chwilę startujemy. Ponownie zacznie padać pół godziny po zakończeniu biegu. Nie wiem co mnie naszło żeby tak powiedzieć, ale dokładnie tak się stało.

Nie obeszło się bez organizacyjnych wpadek, ale przeżyliśmy. Udało się zebrać wiele cennych doświadczeń, oraz grupę chętnych do pomocy przy kolejnych biegach. Zawsze tak jest, że jak się pojawia potrzeba, pojawiają się też ludzie. Oczywiście nie wszyscy sie zbiegną, ale ci najlepsi tak. Swoją pomoc zaoferowali Strzelcy  z Brzeska oraz Harcerze z Jadownik. Jak zwykle na mundurowych można liczyć. Dzięki, że jesteście!

Puchary wręczaliśmy już przy drobnym deszczu. Życzę wszystkim bezpiecznego powrotu do domów i żebyśmy się wszyscy za rok ponownie spotkali w dobrym zdrowiu. Godzinę później leje już potężny deszcz, podobnie jak wcześniej przez cały tydzień. Wieczorem siadam przed telewizorem i oglądam Wiadomości. W całym kraju jest zima, bardzo trudne warunki na drodze. Podają informację o wypadku drogowym w którym dwie osoby zginęły na miejscu a trzecia zmarła w drodze do szpitala. Nazajutrz, w niedzielny poranek wstaję rano i widzę za oknem śnieg. Zima jak w całym kraju.

 

Dziwne uczucie. Takie trochę jak w jakimś filmie. Wiem, że za rok znowu zrobię ten bieg. Ale wiem, że to nie będzie jeszcze jeden bieg jakich setki w całym kraju. Są dużo większe, dużo lepsze, dużo bogatsze, lepiej przygotowane.  Jednak nasz bieg będzie miał swój klimat i swoje przesłanie. Chcę namówić biegaczy, żeby podczas swoich codziennych treningów wkładali elementy odblaskowe. Promujmy noszenie odblasków, zwłaszcza wśród pieszych i rowerzystów! Może kiedy inni mieszkańcy waszych miejscowości zobaczą was zza płotu po raz sześćdziesiąty widocznych wyraźnie w świetle przejeżdżającego samochodu - pomyślą że to nie głupie, że tak się świecicie. Może uznają, że noszenie odblasków to nie obciach, tylko zwykły zdrowy rozsądek. Może sami stopniowo się do nich przekonają i zaczną je nosić. Może w ten sposób komuś uratujemy życie, może uchronimy od kalectwa! Warto spróbować!

NZOZ Gnojnik

NZOZ Gnojnik

Pinstripe Design

Pinstripe Design