.

  • 2011.jpg
  • 2012 IMG_1328.JPG
  • 2012 IMG_1335.JPG
  • serce1.jpg

Zakręcona Akcja

Zakręcona Akcja - miłosierdzie z odzysku

 

Od kilku lat z powodzeniem funkcjonuje i rozwija się nowy sposób pozyskiwania środków  na różne potrzeby związane z pomocą ludziom chorym - zbiórka plastikowych zakrętek od butelek typu PET. Potrzeba uaktywnia niezwykłe pokłady kreatywności. Ktoś kiedyś wpadł na pomysł, żeby pozbierać tę górę plastikowych śmieci i wykorzystać na cel charytatywny. Zakrętki przekazywane są do firmy recyklingowej a uzyskane tą drogą środki przeznaczane na zakup potrzebnego sprzętu dla ciężko chorych osób. Pomysł połączenia zbiórki zakrętek, które w przeciwnym wypadku i tak trafiłyby przecież na wysypisko śmieci, z ideą pomocy chorej osobie, okazał się strzałem w dziesiątkę. W spontanicznym odruchu serca połączył setki osób. Do akcji włączyło się bardzo wiele szkół. Nauczyciele zadali sobie wiele trudu w zorganizowaniu całości przedsięwzięcia pod względem organizacyjnym. Nie zawsze łatwo było dostarczyć zakrętki do Krakowa. Różnymi sposobami, przez różne osoby były jednak dowożone na miejsce przeznaczenia i cel został zrealizowany. Wózek dla poważnie chorego chłopca został zakupiony. Wszystkim, którzy przyłączyli się do tego przedsięwzięcia, mogą mieć satysfakcję, że wzięli udział w czymś naprawdę szlachetnym. Niejako przy okazji wygenerowany został duży potencjał społeczny i liczne pytania, czy to już koniec? Czy też nie warto kontynuować tak świetnie rozwijającego się przedsięwzięcia łączącego ideę pomocy bliźniemu oraz ochronę środowiska naturalnego? Stopniowo tym sposobem gromadzone były środki dla różnych osób. Często dużymi menadżerskimi zdolnościami wykazywali się zdesperowani rodzice poszukujący środków na leczenie swoich ciężko chorych dzieci. Nawiązują kontakty ze szkołami, organizują transport. To siła miłości napędza ich w tych działaniach.

Dopiero zebrane w jednym miejscu zakrętki uświadamiają jak ogromna ilość tworzywa sztucznego wędruje na wysypisko odpadów. Zebrane i powtórnie przetworzone, mogą służyć dalej, przy okazji zmniejszając góry śmieci.

Środki uzyskane za zebrane zakrętki, podobnie jak dotychczas, przeznaczone zostaną na konkretny, bardzo ważny cel związany z ochroną zdrowia. Będą to projekty z naszego terenu. Pozwoli to zarówno na wsparcie w sytuacjach naprawdę trudnych, a równocześnie dokładne sprawdzenie jak są wykorzystywane środki uzyskane tak wielkim zaangażowaniem wielu ludzi dobrej woli.

Na co zbieramy tym razem?

Tym razem postanowiliśmy choć w drobny sposób pomóc pani Renaie Maciaś .

Renata Maciaś pochodzi ze wsi Wojakowa. Do 25 roku życia była szczęśliwą mężatką i mamą dwóch córeczek (obecnie 8 i 5 lat). Jak każdy człowiek, miała marzenia i plany na przyszłość. Jej największe marzenie związane było z zamieszkaniem w nowym domu, który wraz z mężem Andrzejem zaczęli budować. Zajmowała się córkami i pracowała. Wiodła spokojne i poukładane życie.

Dzień 30 lipca 2007 roku sprawił, że dotychczasowe marzenia i plany przestały istnieć.

Był chłodny, deszczowy dzień. Renata wraz z młodszą córeczką (wówczas 3 miesiące) i siostrą wracały z Czchowa, gdzie jeździły na comiesięczne badanie z córką Anią. Na ostrym zakręcie, w miejscowości Wytrzyszczka samochód wpadł w poślizg i uderzył w nadjeżdżający z przeciwnej strony inny samochód. Karetka przyjechała błyskawicznie. Już w karetce udzielono jej natychmiastowej pomocy, jednak nastąpiło częściowe niedotlenienie mózgu. Została przyjęta na Odział Intensywnej Terapii szpitala Wojewódzkiego im. św. Łukasza w Tarnowie. Tam rodzina dowiedziała się strasznej prawdy: ciężki uraz czaszkowo – mózgowy, stan wegetatywny, niewydolność krążeniowo – oddechowa, tracheostomia, gastrostomia. Jej stan określono jako bardzo ciężki. Na OIT Renata przebywała do 10 września 2007 roku, po czym przeniesiono ją do Oddziału Neurochirurgii tamtejszego Szpitala. Jej stan określono wówczas jako średnio – ciężki, przytomna, bez kontaktu logicznego, w stanie wegetatywnym. Na oddziale poddano ją rehabilitacji do 28 września 2007 roku, a następnie bez znaczącej poprawy, wypisano do domu.

Od tamtej pory do dnia dzisiejszego Renata przebywa w domu otoczona opieką rodziny i przyjaciół – wymaga nieustannej pomocy, 24 godziny na dobę. Jest rehabilitowana codziennie, po godzinie, przez prywatnego rehabilitanta (miesięczny koszt rehabilitacji to ok. 1200 złotych, co jest olbrzymim obciążeniem rodziny). Zajęcia mogą być prowadzone tylko w domu, bo żeby transportować Renatę potrzebna jest za każdym razem karetka, co powoduje dalsze ogromne koszty.

Sporo kosztów pochłania także standardowe leczenie. Wkrótce planowane jest założenie pompy baklofenowej na rozluźnienie mięśni, co jest bardzo kosztownym zabiegiem.

Nadzieja umiera ostatnia, więc wszyscy domownicy z nadzieją czekają na powrót Renaty do zdrowia, a przynajmniej na częściowe usprawnienie i możliwość nawiązania kontaktu słownego (tę rehabilitację dopiero trzeba rozpocząć). Najbardziej jednak mamy potrzebują córeczki: Ania i Madzia. Codziennie pytają „Kiedy mamusia będzie zdrowa?” 

Dlatego wspólnie z rodziną Renaty ośmielamy się prosić Was o pomoc i wsparcie.

Zapraszamy wszystkie szkoły, zakłady, restauracje, sklepy i osoby prywatne do przyłączenia się do tego przedsięwzięcia. Zbiórka zakrętek już jest dla wielu stałym sposobem postępowania – zawsze pomagać, jeżeli tylko to jest możliwe. Taki samarytański gest miłosierdzia, który daje radość w życiu.  Niech tak będzie dalej.

 

 

Jan Waresiak

Prezes Zarządu  

Fundacji Edukacji i Pomocy Humanitarnej

 

Im. Św. Łazarza

NZOZ Gnojnik

NZOZ Gnojnik

Pinstripe Design

Pinstripe Design